wtorek, 28 czerwca 2016

Światło księżyca (1)

Dawno temu istniały dwa klany, jeden z nich władał mocą światła, a drugi mocą cienia. W obu z nich raz, na tysiąc lat rodziło się niezwykłe dziecko, mające władzę nad dniem w przypadku pierwszego z klanów i nocą w przypadku drugiego, zwani oni byli "kapłanami". Mimo, że byli różni zawsze żyli w harmonii, ale zmieniło się to gdy w niewiadomy sposób zabito przywódcę klanu światła. Jego syn z niewiadomych powodów od razu oskarżył władców cienia, przez co rozpoczęła się wojna. Trwała ona 451 lat, a potem została zakończona poprzez rozkaz króla Edwarda. Mimo tego klany przez cały czas pozostały w nienawiści.

-549 lat później-
-W domu Lucy Montrose-
-Mamo idę do szkoły!
-Gdzie ty idziesz? Przecież jest sobota!
-Tak? To idę wyjść na dwór!
Lucy szybko wybiegła z domu, szybko zamykając za sobą drzwi.
-Znowu wybiegła do swoich koleżanek?-zapytał ojciec dziewczyny.
-Ach, nawet nie wiesz jak się o nią martwię! Jej wychowawczyni mówi, że zadaje się z podejrzanymi ludźmi!
-Przecież wiesz, że ci nauczyciele zawsze dramatyzują jak uczeń rozmawia z kimś poza szkoły, poza tym ona ma już 17 lat, zaraz będzie pełnoletnia, nie możesz się tak ciągle o nią martwić.
-To, że będzie pełnoletnia nie oznacza, że będzie dorosła! Pamiętasz co mówił twój ojciec? Ona prawdopodobnie jest następną kapłanką! Co jeśli jej znajomi są potomkami władców światła?
-Za bardzo się tym przejmujesz.
-A ty za mało! Poza tym niedługo musimy jej powiedzieć historię naszych przodków i przekazać, jak ważną rolę będzie musiała spełnić!
-W tym samym czasie-
-Perspektywa Lucy-
Właśnie idę do Agnes, jest moją przyjaciółką, jest niesamowita: jest bardzo szczupła, wysoka, ma piękne oczy, długie blond włosy, jest wysportowana i bardzo popularna, prawie każdy w mieście ją zna. Chciałabym być taka jak ona, co prawda nie jestem ani gruba, ani niska, mam długie czarne włosy, ale nie mam tego "czegoś". Poza tym nie jestem tak często komplementowana jak ona, właściwie nigdy nie usłyszałam jakiejś pochwały na temat mojego wyglądu od kogoś poza moimi rodzicami.
-Cześć Lucy! Halo, słyszysz mnie?
-Agnes? O matko! Kiedy ja tu doszłam?!
-Ostatnio jesteś coś roztrzepana!
-Dobra, to nieważne, lepiej mów co tam u ciebie?
-No wiesz: wstałam, ubrałam się, zjadłam, posprzątałam--
-Dobra, a może tak na serio?
-Wszystko w porządku, a u ciebie?
-Wiesz... Ostatnio mam dziwny problem...
-Problem?
-Ostatnio zaczynają pojawiać się na moich dłoniach dziwne, małe symbole.
-Symbole? Tak same z siebie? Pokaż!
Odwinęłam rękawy o pokazałam jej moją rękę na, której były dziwne napisy, oraz coś co przypominało gwiazdy.
-Symbole kapłanki cienia...-wyszeptała Agnes. Powiedziała to cicho, ale ja i tak to usłyszałam.
-Kapłanki cienia? Wiesz coś o nich?
-Co? A nie, to tak po prostu mi się powiedziało! Nie zwracaj na mnie uwagi!-powiedziała po czym uśmiechnęła się jakby sztucznym uśmiechem.
------
Dobra kochani, oto pierwsza część mojego opowiadania!
Początkowo miała być to trochę inna historia, ale zdecydowałam się to napisać trochę inaczej!
Mam nadzieję, że się wam spodobało i przepraszam za wszelkie błędy!
Następna część prawdopodobnie za tydzień, ale może być wcześniej (lub później :P).
Do zobaczenia!

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Pierwsze kroki

Witam!
 Jest to mój pierwszy blog, więc nie spodziewajcie się ode mnie czegoś świetnego.
Blog będzie zawierał wymyślone przeze mnie opowiadania, z czasem może zacznę pisać one shoty o różnych anime, ale to jeszcze nie teraz. Następny post prawdopodobnie będzie pierwszą częścią opowiadania, które zamierzam wstawiać jak najczęściej.

Życzę miłej zabawy na moim blogu!